facebook
Aplikacje do ściągania czy do nauki? Osądź sam
06 listopada 2014

Nieskrępowany dostęp do internetu i sklepu z aplikacjami na smartfonie stwarza wiele pokus, żeby nie powiedzieć - zagrożeń. W sieci czyha wiele niebezpieczeństw, a niestety nie wszystkie można w łatwy sposób zidentyfikować. Celem niektórych niewinnych na pierwszy rzut oka programów mobilnych jest odwrócenie uwagi ucznia od obowiązków i nauki.

Telefony komórkowe z dostępem do internetu w rękach młodych ludzi to coraz częstszy widok. Nie jest to zaskoczeniem, ponieważ w ofercie operatorów jest coraz mniej zwykłych telefonów komórkowych, a nowoczesne smartfony z roku na rok tanieją. Komórki z pakietem internetu i łącznością Wi-Fi to zresztą świetne narzędzia, które mogą służyć nie tylko do rozrywki, ale również być bardzo pomocne w nauce. Trzeba tylko je wykorzystywać z głową.

Nie wszystkie aplikacje z kategorii Edukacja warto instalować

Rodzice powinni dbać o to, żeby dziecko nie korzystało z nieodpowiednich aplikacji, ale identyfikacja takich tytułów nie jest łatwa. Niepokój rodzica powinny wzbudzić nie tylko obecne na telefonie dziecka pożerające czas gry z mikropłatnościami i programy o zabarwieniu erotycznym. Czerwona lampka w głowie mamy lub taty powinna się zapalić nawet po znalezieniu na smartfonie dziecka niektórych aplikacji klasyfikowanych jako edukacyjne.

Kilka popularnych programów obecnych w sklepach z aplikacjami napisano z myślą o tym, żeby wyręczyć młodego człowieka z wykonywania zadań domowych. W sieci powstały nawet całe społeczności uczniów, którzy wyręczają się nawzajem z pracy domowej. Dostęp do takiej bazy można uzyskać ze smartfona. Niektórzy z twórców oprogramowania mobilnego nawet nie ukrywają tego, że ich programy mogą służyć do ściągania w czasie sprawdzianu.

Aplikacje, których obecność jest sygnałem alarmowym dla rodzica

Uczniowie widząc aplikacje mobilne obiecujące więcej czasu na zabawę zapewne ochoczo ją zainstalują. Opisy programów potrafią sugerować, że czas poświęcony na naukę to czas zmarnowany, a młody posiadacz smartfona powinien zając się zamiast tego zabawą i odpoczynkiem. Aplikacja mobilna ma oczywiście to umożliwić, ale twórcy systemów operacyjnych mimo to nie mają podstaw, by usunąć takie oprogramowanie z oficjalnego repozytorium. Oczywiście aplikacje to tylko narzędzia, dlatego nie można też demonizować programów pomagających w pracy domowej i oferujących dostęp do rozwiązanych zadań. Czy aplikacja pobrana Google Play, Apple App Store lub Windows Store powinna zostać usunięta z urządzenia należącego do dziecka? Zależy to głównie od tego, jak młody człowiek ją wykorzystuje. Przygotowaliśmy listę aplikacji, które mogą wpłynąć niekorzystnie na chęć ucznia do samodzielnej nauki.

Photomath

Jedną z nowszych aplikacji, które można zastosować do rozwiązywania prac domowych z matematyki jest Photomath. Serwis Huffington Post pisząc o tym tytule określił go "największą zmorą pedagogów uczących młodych ludzi Królowej Nauk od czasów zegarków na rękę z kalkulatorem". Zadaniem Photomath jest bowiem automatyczne rozwiązywanie zadań z wykorzystaniem aparatu w telefonie. Po skierowaniu obiektywu na wydrukowane zadanie matematyczne aplikacja rozpoznaje liczby i znaki składające się na równanie. Następnie program zaczyna szukać odpowiedzi i wyświetla je na ekranie. Zaletą Photomath jest zwracanie wyników w czasie rzeczywistym. Z tego powodu aplikacją mogą być zainteresowanie nie tylko dzieci rozwiązujące zadania domowe, ale też... uczniowie szukający sposobu na ściąganie na klasówkach. Photomath ma naprawdę spore możliwości, dlatego skorzystać z aplikacji mogą nie tylko uczniowie szkoły podstawowej, ale nawet... studenci. Studenci mogą wykorzystać Photomath do prostych obliczeń przy liczeniu skomplikowanych równań, żeby zaoszczędzić czas. Twórcy planują też rozwijać program i dodawać obsługę coraz bardziej skomplikowanych równań i zadań. Nie należy też skreślać aplikacji na wstępie, ponieważ można wykorzystać ją w dobrym celu. Uczeń może w końcu użyć Photomath nie do wykonywania zadań, ale do sprawdzania poprawności własnych obliczeń, jeśli obok nie ma rodzica lub pedagoga. Aplikacja Photomath dostępna jest na iPhone'a oraz urządzenia z Windows Phone. Użytkownicy systemu Android muszą poczekać na wersję przystosowaną do smartfonów z systemem Google do 2015 roku. Twórcy nie podali jednak konkretnej daty premiery, więc trzeba po prostu uzbroić się w cierpliwość.

Zadane.pl

Działający w wielu państwach na świecie startup Brainly to serwis pochodzący z Polski. U nas funkcjonuje pod chwytliwą nazwą Zadane.pl. To miejsce w sieci skupiające uczniów potrzebujących szybkiej odpowiedzi na zadane pytanie. Twórcy chwalą się na stronie głównej, że 80 proc. pytań otrzymuje odpowiedź w przeciągu 10 minut od publikacji. Patrząc na listę pytań i godziny publikacji można założyć, że użytkownicy poszukują rozwiązań zadań na kilka minut przed lekcją lub nawet w trakcie sprawdzianu. W Zadane.pl zastosowano jednak ciekawy system, który nie pozwala jednoznacznie sklasyfikować tego programu jako nieodpowiedni dla dziecka. Uczniowie zadając pytanie muszą wydać część zgromadzonych na koncie kredytów. Użytkownicy w celu ich uzupełnienia swojego konta o nowe kredyty muszą odpowiadać na pytania innych uczniów. Korzystanie przez dziecko z tej aplikacji nie jest z gruntu rzeczy złe, ponieważ z jednej strony ktoś pomaga mu w sprawiającym problem zadaniu, ale też młody uczeń sam musi wytężyć swoje szare komórki i przygotować odpowiedzi na inne pytania. Do decyzji rodzica powinno należeć, czy pozwoli dziecku na korzystanie z takiego serwisu. Twórcy Zadane.pl zapewniają też, że dbają o jakość treści wyświetlanych na stronie, a zarówno pytania, jak i odpowiedzi podlegają moderacji. Serwis można odwiedzić za pośrednictwem strony internetowej lub skorzystać z dedykowanej aplikacji do Androida z Google Play lub do iPhone'a z App Store.

PracaDomowa.pl

Kolejnym miejscem w sieci pomagającym uczniom w zadaniach domowych jest serwis o wszystko mówiącej nazwie PracaDomowa.pl. Działa on nieco inaczej, niż Zadane.pl. Tutaj uczniowie mogą wyszukać rozwiązanie jednego z miliona zadań z matematyki, fizyki i chemii z konkretnego podręcznika. Po wybraniu klasy, przedmiotu, podręcznika i numeru zadania na ekranie telefonu komórkowego wyświetlana jest plansza z rozwiązaniem. Baza nie jest jeszcze pełna, ale twórcy obiecują uzupełnienie braków w przyszłości. Przygotowaniem odpowiedzi zajmują się nauczyciele i korepetytorzy. Aplikacja PracaDomowa.pl może z jednej strony zniechęcić uczniów do samodzielnego rozwiązania zadań, ale można ją wykorzystać również do sprawdzania poprawności własnych obliczeń. Mogą z niej skorzystać też rodzice sprawdzający odrobione przez dziecko lekcje. Z serwisem zapoznać można się poprzez stronę internetową oraz bezpłatną aplikację na smartfony. Dostępna jest wersja na urządzenia z systemem Android w sklepie Google Play oraz edycja na smartfony Apple'a do pobrania z App Store.

DajSpisac.pl

Kolejna pozycja podsuwającą pod nos rozwiązania zadań z podręczników to aplikacja mobilna dająca dostęp do bazy danych strony internetowej DajSpisac.pl. Podobnie jak PracaDomowa.pl odpowiedzi przygotowane są przez korepetytorów i nauczycieli. Uczniowie mogą w aplikacji skompletować swoją własną listę książek, z których korzystają w szkole. W zależności od stopnia kształcenia dostępny są rozwiązania zadań podręczniki z matematyki i przyrody (podstawówka) oraz matematyki, fizyki i chemii (gimnazjum). DajSpisac.pl dostępne jest w formie aplikacji do systemu Android w sklepie Google Play, a twórcy jak na razie nie przygotowali wersji na iPhone'a oraz smartfony z Windows Phone. W opisie aplikacji twórcy zachęcają uczniów do spisywania odpowiedzi na zadania z pracy domowej. Warto wytłumaczyć dziecku, że nie jest to dobry pomysł, ponieważ w ten sposób nie utrwala się dobrze wiedzy.

Streszczenia.pl

Kolejna pozycja na naszej liście to aplikacja dla uczniów mających problem z zadaniami z języka polskiego. W aplikacji będącej klientem mobilnym serwisu Streszczenia.pl dostępne są wbrew nazwie nie tylko streszczenia. Oprócz tego umieszczono tutaj opracowania, w tym genezę utworu, charakterystykę bohaterów, plan wydarzeń oraz przykładową analizę i interpretację. Oprócz tego twórcy udostępniają szczegółowy opis epok literackich, biografie autorów oraz ponad 300 opracowanych toposów. Ciężko ocenić aplikację jednoznacznie negatywnie, ponieważ opracowania lektur w wersji papierowej można kupić w każdej księgarni. Wbrew pozorom z perspektywy nadchodzącego sprawdzianu lepiej dla dziecka przeczytać streszczenie z opracowaniem, gdzie autor zwróci uwagę na istotne fragmenty i podpowie, jak interpretować tekst. Warto jednak zachęcać młodzież do czytania całych lektur, a dopiero później, tylko w ramach utrwalania wiadomości, streszczeń z opracowaniem. Mniej istotne jest, czy streszczenia będą w formie papierowej, czy w postaci aplikacji mobilnej do systemu Android dostępnej w sklepie Google Play.

Podsumowanie

Wymienione aplikacje mogą służyć w celu rozwiązania pracy domowej lub do ściągania w czasie klasówki. Mogą być jednak wykorzystywane w innym celu. Widząc taką aplikację na smartfonie dziecka warto przed usunięciem jej i udzieleniem reprymendy porozmawiać z pociechą i dowiedzieć się, do czego wykorzystuje ten program. Niektóre z aplikacji mogą przydać się zresztą... samym rodzicom. Sprawdzając pracę domową syna lub córki to rodzic może posiłkować się takimi rozwiązaniami, jak np. Photomath. Dzięki temu proces wyłapywania błędów w rozwiązanych przez dziecko zadaniach domowych można znacznie skrócić, a zaoszczędzony czas wykorzystać na wspólny, rodzinny odpoczynek.

Źródło: pcworld.pl
Zostań naszym fanem!