facebook
Autonomiczne samochody: 5 niekoniecznie oczywistych konsekwencji tej technologii
25 maja 2015

To ciekawe, jak zmienia się ton dyskusji wokół autonomicznych samochodów (ang. driverless car) od momentu, gdy po raz pierwszy usłyszeliśmy o nich w mediach. W ubiegłym roku cała debata skupiła się wokół pytania “kiedy” ta wielka technologia przyszłości będzie dotyczyła nas, zwykłych ludzi (jeżeli tak się w ogóle stanie). W tym roku media zaczęły goręcej dyskutować nad możliwymi konsekwencjami wdrożenia tej technologii do codziennego życia. A wszystko wskazuje na to, że będziemy musieli ostatecznie pożegnać się na dobre ze starą, sprawdzoną kierownicą.

Nadszedł czas, aby pofantazjować co nieco o rzeczach, które będziemy musieli zostawić za sobą, wkraczając do nowego świata (pomijając oczywistą frajdę z jazdy “bez trzymanki” oraz dobry pretekst, aby wyjść na piwo z kolegami po pracy).

Roadster z dwoma łóżkami

Jeśli samochodem będzie sterował robot, to pasażer będzie musiał zająć się sobą w jakiś sposób. Jednak biorąc pod uwagę pełną gamę wszystkich dostępnych urządzeń elektronicznych, przeciętny pasażer raczej nie będzie miał z tym problemu.

Mimo to pojawia się jedna kwestia. Jeśli dana osoba nie jest skupiona na kierowaniu, wrasta ryzyko pojawienia się u niej dolegliwości związanych z podróżowaniem. Według badań przeprowadzonych przez naukowców z Uniwersytetu Michigan sześć do dziesięciu procent dorosłych Amerykanów będzie stale odczuwać nudności oraz cierpieć na chorobę lokomocyjną w autonomicznych samochodach.

Problem ten jest zwykle wywoływany przez konflikt sygnałów, które mózg otrzymuje za pośrednictwem systemu odpowiedzialnego za równowagę. Autorzy badania, Michael Sivak oraz Brandon Schoettle, zauważyli, że czytanie, oglądanie filmów itp. wzmacniają mdłości, natomiast oglądanie drogi i spanie – eliminują ten efekt.

Z tego powodu przeglądanie tablicy na Facebooku lub oglądanie telewizji w trakcie jazdy autonomicznym samochodem może nie każdemu służyć. Byłoby również stosunkowo trudno stale obserwować drogę, podczas gdy robot steruje autem. Optymalnym rozwiązaniem jest spanie. Niestety współczesne samochody nie są zbyt wygodne do tej czynności, co niejednokrotnie zostało potwierdzone przez wielu z nas. W związku z tym pożądana jest zmiana wnętrza samochodu lub medykamentów na choroby lokomocyjne.

Powolne i stabilne wygrywanie wyścigów.

Autonomiczne samochody będą działałby wolniej niż zwykłe maszyny, dlatego też jest duże prawdopodobieństwo, że zostaną wyznaczone specjalne pasy ruchu na drogach. Jak twierdzi Jared Ficklin, felietonista w Fast Company, będzie to przejaw dostosowywania się do zmieniającej się rzeczywistości.

Istnieją dwa powody, dlaczego ludzie nadmiernie łamią ograniczenia prędkości oraz przepisy ruchu drogowego – twierdzi Jared. Po pierwsze, wiąże się to z naszym ogólnym brakiem dyscypliny i zwyczajem docierania na umówione spotkania na ostatnią chwilę. Po drugie, robimy to, aby nadrobić bezproduktywnie stracony czas, który spędzamy za kółkiem (oczywiście są ludzie, którym jazda samochodem sprawia ogromną przyjemność i korzystają z niej, aby redukować stres – jednak są to wyjątkowe przypadki).

W pełni zautomatyzowana jazda powinna wyeliminować obydwa problemy. Czy naprawdę ma znaczenie, gdzie pracujesz na laptopie – w biurze czy w podróży (pod warunkiem, że nie zachorujesz)? Jednak człowiek w pośpiechu i zaprogramowany robot nie będą dobrze ze sobą współpracować na jednym pasie ruchu – taka sytuacja zwiększa prawdopodobieństwo wystąpienia ataku serca, a nawet protestów. Oznacza to, że nie obejdzie się bez zaprojektowania specjalnych pasów “spokojniejszej” jazdy dla autonomicznych samochodów.

Tak więc zapewne kiedyś przyjdą czasy, kiedy będziemy musieli szukać dróg, na których będzie można cieszyć się tradycyjnym prowadzeniem samochodu.

Wyzwania przejściowe

Zdyscyplinowane roboty-kierowcy, które posiadają nieludzko szybką zdolność reagowania, nie są podatne na rozproszenia takie jak widok atrakcyjnej kobiety na ulicy czy dźwięk przychodzącej wiadomości. Jest to cenna cecha, która znacząco wpływa na polepszenie stanu bezpieczeństwa na drogach. Jednakże inne badania Sivaka i Schoettle również tę kwestię podają w wątpliwość.

W głównej mierze sprowadza się do tego, że okres przejściowy dla wymiany technologii może nieuchronnie trwać wiele lat. Wymiana floty jest bardzo czasochłonnym procesem: w Polsce średni wiek samochodu to prawie 16 lat. Ponadto zawsze będzie istniała grupa ludzi kochających tradycyjne samochody, którzy za nic na świecie nie będą chcieli ich wymieniać na całkowicie automatyczny model.

Naukowcy uważają, że interakcje robot-człowiek w trakcie jazdy doprowadziłyby do pogorszenia bezpieczeństwa ruchu drogowego w krótkiej perspektywie (przynajmniej dla tej drugiej kategorii kierowców). Przeciętny kierowca zazwyczaj przewiduje zachowania innych uczestników ruchu drogowego.

Statystyki dotyczące wypadków drogowych pokazują, że incydenty, w których obaj uczestnicy byli mężczyznami, są rzadsze niż w przypadku, gdy brały w nim udział dwie kobiety. Sivak oraz Schoettle uważają, że można to wyjaśnić wzajemną przewidywalnością zachowań mężczyzn podczas prowadzenia samochodu. Póki co nieludzka inteligencja nie potrafi przewidywać działań robotów. Nawet gdy obydwa samochody jadą na różnych pasach.

Taksówkarze są na NIE

Wielu mieszkańców dużych miast decyduje się na korzyści płynące z dzielenia się samochodami, gdyż posiadanie własnego auta jest coraz kosztowniejsze. W pewnym momencie może dojść do tego, że automatyczne taksówki staną się tańsze od tych tradycyjnych: przecież nie będziesz musiał płacić pensji robotowi. Typowy amerykański model posiadania dwóch samochodów na jedno gospodarstwo domowe prawdopodobnie stanie się luksusem: autonomiczne pojazdy będą bowiem zdolne do zawiezienia kilku osób w parę odmiennych lokalizacji.

I wreszcie, kiedy zostaniemy pozbawieni radości z jazdy, samochód straci ten “urok”, który tak długo był mu przypisywany. Jaki będzie miało sens polerowanie maski czy kupowanie luksusowego samochodu, jeżeli podróż nim nie będzie się różniła od trywialnych środków transportu, takich jak tramwaj, autobus czy taksówka?

Mówiąc w skrócie: trend ten przyniesie ogromne cięcia w produkcji i sprzedaży samochodów, nastąpi odrodzenie ekonomii współdzielenia samochodów, a na ulice wyjdą strajkować bezrobotni taksówkarze.

Czas parkowania

W celu zrekompensowania dość ponurego obrazu przyszłości, który Wam zarysowaliśmy, skupimy się teraz na korzyściach płynących z pojawienia się autonomicznych samochodów.

Niedoskonałość ludzka każe nam utrzymywać bezpieczną odległość pomiędzy samochodami podczas jazdy z szybką prędkością. Roboty nie będą o to dbały, dlatego też przepustowość na drogach wzrośnie.

Parkowanie stanie się bułką z masłem, i to w każdych warunkach. Po pierwsze, samochody będą mogły parkować bliżej siebie, podczas gdy kierowcy i pasażerowie będą mogli wysiąść z nich odpowiednio wcześniej, w dogodniejszym miejscu. Po drugie, parkingi będą mogły być wyższe niż 20 kondygnacji – dla robota taka wysokość nie robi różnicy. Po trzecie, parkowanie w samym centrum miasta stanie się zbędne: samochody będą wysadzać swoich pasażerów wcześniej, a same poszukają bardziej przystępnych miejsc do zaparkowania.

I wreszcie, autonomiczne samochody sprawią, że zapomnisz o kolejkach do myjni czy na stację benzynową. Robot wybierze najodpowiedniejszy moment, aby udać się w nocy na przykład zatankować, umyć pojazd czy naładować baterię.

Zostań naszym fanem!