facebook
Szybki przegląd modnych słów w nowych technologiach
09 października 2017

Zacznijmy może od tego, że modne jest już samo określenie „nowe technologie”. Jak wiele stwierdzeń tego typu, jest ono nebularne, niedookreślone i w zasadzie może tu chodzić o wszystko. Ale pewnych wyrażeń, którymi żongluje branża elektroniczna, IT, cały ten sektor właśnie „nowych technologii”, jest znacznie więcej. Przyjrzyjmy się, co w zasadzie w trawie piszczy.

Moda, także językowa, to zjawisko, które wybucha jasnym płomieniem, angażuje bardzo wielu użytkowników (języka), a potem stopniowo zanika. Wyrażenia, które dziś spędzają sen z powiek różnym użytkownikom, jutro mogą być już kompletnie zapomniane. Wszystko zależy od tego, w co pchane są akurat pieniądze i jakie technologie zaczyna się promować. Kilka lat temu wielkim szałem były drukarki 3D oraz różnorakie akronimy, które pojawiały się wraz z informacjami na temat sprzętów tego typu. SLS, SLA, FDM i tak dalej. Dziś drukarki osiadły już w rynku i nie są tak interesujące, mamy za to inne określenia, które raz po raz pojawiają się w prezentacjach, konferencjach prasowych i - wreszcie - przesiąkają do mediów, pojawiając się w co drugim newsie z sektora nowych technologii.

Pierwszym takim wyrażeniem jest na pewno "uczenie maszynowe". Sama "sztuczna inteligencja" nie jest już tak interesująca, ona nam się opatrzyła, a poza tym fraza ta ma różne, czasem mocno popkulturowe konotacje. Owo "uczenie maszynowe" czy czasem "głębokie uczenie maszynowe" (deep machine learning) to już inna para kaloszy. Idę o zakład, że za każdym razem, gdy przeczytacie jakąś wiadomość prasową dotyczącą rozpoznawania twarzy, głosu, czegokolwiek, co musi coś identyfikować, pojawi się tam właśnie "uczenie maszynowe". Przedostatnia konferencja Apple ociekała wręcz tym słowem. Nie używano go już przy okazji ostatniej, wrześniowej konferencji, ale być może Tim Cook i spółka uznali, że Face ID samo przez się ma kojarzyć się właśnie z uczeniem maszynowym i sztuczną inteligencją. Uczenie maszynowe jako pewien sposób programów komputerowych na samodzielną naukę to zgrabna, łatwa fraza, którą można załatwić prawie że każdą trudną wiadomość z zakresu inżynierii, programowania i sztucznej inteligencji. Jeśli nie wiemy jak jakiś program działa, czemu robi to, co robi, to na pewno jest to uczenie maszynowe.

Gdybyśmy przenieśli się w dziedzinę motoryzacyjną, tu też napotkamy pewne frazy-klucze, którymi uwielbiają żonglować producenci samochodów. Przebrzmiały już tak po prostu "samochody elektryczne", zwłaszcza, że te powoli wchodzą do głównego nurtu i przestają być li i jedynie ciekawostką czy nowalijką. W zasadzie obecnie większość producentów samochodów powoli przestawia się na auta zeroemisyjne (to też dobre słowo!). Inna historia jednak dotyczy takiej frazy jak "autonomia jazdy", bo samochody całkowicie czy częściowo autonomiczne to nadal pieśń przyszłości. Oczywiście mamy wspomaganie jazdy, które znajdziemy w Teslach, Google i inne firmy wciąż pracują nad oprogramowaniem, które pozwala zdjąć nieco obowiązków z kierowcy, ale to nadal technologia dopiero w powijakach. Wraz z "autonomią jazdy" pojawiła się też piękna fraza "poziomy autonomii jazdy", bo stworzono przecież całą drabinkę owej autonomii, w której najwyższy, piąty poziom to na razie pułap nieosiągalny dla obecnych technologii motoryzacyjnych.

A skoro jesteśmy przy samochodach, to stosunkowo świeżym zjawiskiem i modnym wyrażeniem są - o zgrozo - latające samochody. Oczywiście fraza taka zawiera w sobie pewien paradoks (samochód to to, co jeździ; to co lata, to samolot), ale w sumie dotyczy pojazdów, które mogą poruszać się normalnie po ulicy, a czasem po prostu pionowo wznieść w powietrze. Mogą, a raczej będą mogły, bo na razie to najczęściej koncepty albo prototypy. Inna sprawa, że coraz więcej popularności zdobywa dziecko latającego samochodu, czyli "latająca taksówka". Kwestia latających samochodów staje się bowiem mniej paląca, gdy mamy do czynienia z pojazdami, które nie są nawet wielkości awionetki, przypominają raczej po prostu kabiny pasażerskie, które dzięki - najczęściej - zestawom śmigieł mogą unosić się przez jakiś czas w powietrzu. Jedna taka taksówka pojawiła się już na publicznym locie, oczywiście w Dubaju.

Nieco osłabło znaczenie takich fraz jak "dom inteligentny", mniej interesujące są także drony. Wszystko zapewne dlatego, że te rzeczy już nam się opatrzyły. Najlepiej bowiem w ramach mody działają takie wyrażenia, które dotyczą zjawisk dopiero wchodzących na rynek albo wręcz - jak owe latające samochody - pozostających póki co w sferze marzeń. Strach tylko pomyśleć, jakie modne słowa czekają na nas w przyszłym roku.

Źródło: komputerswiat.pl
Zostań naszym fanem!