facebook
Dziewięć nawyków, które obniżają poziom bezpieczeństwa
15 listopada 2017

Wszyscy, którzy korzystają z internetu, mają już swoją rutynę, jeśli chodzi o zachowanie w wirtualnym świecie. Na przykład wiele osób sprawdza najpierw swoją pocztę e-mail. Wydaje się to na tyle naturalne, że zbytnio się nad tym nie zastanawiamy — a być może powinniśmy. Niektóre codzienne zwyczaje mają negatywny wpływ na nasze życie ogólnie, inne dotyczą konkretnie bezpieczeństwa online. I o tym dziś powiemy.

Zastanów się, czy kiedykolwiek zdarzyła Ci się jakaś poniższa sytuacja.

Spontaniczne pobranie nowej aplikacji

Czytasz o nowej, fantastycznej aplikacji do strumieniowania muzyki, szukasz trenera fitness lub menedżera zadań, a może chcesz zainstalować w przeglądarce jakiś dodatek ułatwiający pobieranie zdjęć lub muzyki z mediów społecznościowych. Z radością przechodzisz proces instalacji, klikasz przycisk „Akceptuję”…

W tym miejscu musisz sobie zadać pytanie: „Co właściwie akceptuję?”. Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się, na co tak naprawdę wyrażasz zgodę? Wiele aplikacji zainstalowanych na Twoim urządzeniu żąda nadania im wielu uprawnień, w tym także tych, które mogą wyrządzić poważne szkody. W tym poście szczegółowo sprawdziliśmy, jakie zagrożenia wiążą się z nadawaniem określonych uprawnień aplikacjom w systemie Android. Tak samo sytuacja wygląda w przypadku dodatków do przeglądarek, takich jak Chrome czy Firefox. One również są łase na uprawnienia, a użytkownicy zbyt często zgadzają się, nie czytając informacji napisanych małą czcionką.

Odejście od komputera

Co robisz, gdy potrzebujesz przerwy od monitora? Wstajesz i odchodzisz. Co w tym złego? Nic, o ile pamiętasz o tym, aby zablokować komputer hasłem. Bo przecież masz je ustawione, prawda? Oczywiście wprowadzanie go za każdym razem stanowi pewną uciążliwość, ale w końcu chodzi o to, aby nikt nie uzyskał dostępu do znajdujących się na nim danych — gdy komputer pozostaje bez nadzoru i nie jest zablokowany, w mgnieniu oka mogą one wpaść w niepowołane ręce.

W związku z tym musisz utworzyć silne hasło i wyrobić sobie nawyk wciskania klawiszy Win-L (w przypadku systemu Windows) lub Ctrl-Shift-Eject (w przypadku systemu Mac), gdy masz zamiar odejść od komputera. Nawet w domu, gdyż wtedy stanie się to Twoim zwyczajem i nigdy nie zapomnisz tego zrobić w pracy czy kawiarni.

Ignorowanie aktualizacji

Powiadomienia o aktualizacji mogą być męczące. Ale czy wiesz, że 99% komputerów z systemem Windows jest podatne na włamania z powodu luk znajdujących się w zaledwie ośmiu aplikacjach? Chodzi o popularne przeglądarki, odtwarzacze medialne, wtyczki programu Flash — na pewno używasz którejś z nich. Aplikacje te są monitorowane przez cyberprzestępców, którzy wiedzą, że istniejące w nich luki można wykorzystać do zaatakowania wielu użytkowników.

Z tego powodu popularne aplikacje są także stale obserwowane zarówno przez badaczy (którzy regularnie informują firmy o wykrytych lukach), jak i programistów (którzy udostępniają aktualizacje i łaty eliminujące dziury w zabezpieczeniach). Nie ignoruj powiadomień o aktualizacjach, gdyż w ten sposób narażasz system za zagrożenia. Gdy instalowanie aktualizacji stanie się regułą, system będzie wtedy znacznie bezpieczniejszy.

Robienie wielu rzeczy naraz

Robienie wielu rzeczy naraz, czyli wielozadaniowość, nie jest według najnowszych badań tak korzystne, jak mogłoby się to wydawać. Wpływa ono negatywnie nie tylko na koncentrację, ale także na produktywność i bezpieczeństwo.

Gdy na ekranie znajduje się wiele czynników rozpraszających, osoby wykonujące wiele rzeczy naraz przykładają mniejszą uwagę do tego, co klikają, pobierają czy otwierają. Osoby takie stają się przez to łatwym celem i z większym prawdopodobieństwem skorzystają ze strony phishingowej lub pobiorą szkodliwy program podszywający się pod legalny — a wszystko dlatego, że myślami są gdzieś indziej.

Co więcej, działanie wielowątkowe znacznie bardziej męczy i zabiera sporo czasu. Spróbuj zatem zamknąć ogromny rząd kart w przeglądarce i skup się na jednej rzeczy. Z pewnością zrobisz ją wtedy szybciej, lepiej i bezpieczniej.

Tylko rzucę okiem…

Czasami ciekawość bierze górę nad ostrożnością. Kto choć raz nie wszedł na jakąś stronę lub nie kliknął łącza tylko dlatego, że zainteresował go tytuł? Jeśli często Ci się to zdarza, najwyższy czas, aby to zmienić. Staraj się unikać stron o niezwykle brzmiących tytułach — najczęściej są one szkodliwe.

Niestety nie zawsze można określić samemu, czy danej stronie można zaufać. W takich sytuacjach przydadzą się produkty dbające o bezpieczeństwo, które korzystają z bazy danych zawierających informacje o szkodliwych programach i stronach phishingowych, a także dysponują wyspecjalizowanymi narzędziami, dzięki którym potrafią zidentyfikować szkodliwą aktywność.

Automatyczne akceptowanie warunków korzystania z serwisu

Czytanie warunków korzystania z jakiegoś programu lub serwisu uważasz za nudne zajęcie, a poza tym przecież korzystasz z niego nie tylko Ty — gdyby coś było nie tak, pewnie byłoby o tym głośno. Nie ma nic złego w klikaniu przycisku „Dalej” aż do skutku, prawda?

Nie do końca. Umowy licencyjne czytuje wciąż zbyt mało osób, a programiści często korzystają z faktu, że nikt nie wie, co się w nich znajduje. Zobacz artykuł, który zawiera nie tylko zabawne, ale i nieco przerażające warunki korzystania z produktów różnych firm. Z kolei strona Terms of Service Didn’t Read analizuje umowy licencyjne wybranych popularnych źródeł i podaje jej plusy i minusy (w języku angielskim). Ogólnie warto czytać umowy licencyjne. Na naszym blogu znajdziesz porady, jak to robić bezboleśnie.

Rejestrowanie się na stronach przy użyciu kont w mediach społecznościowych

„Zarejestruj się tutaj” lub … aha! „Zaloguj się przy pomocy Facebooka”. Wykorzystywanie kont w mediach społecznościowych do logowania się umożliwia szybki dostęp do strony czy aplikacji. Z pewnością jest to niezmiernie wygodne, jednak gdy ktoś włamie się na Twoje konto w serwisie Facebook, automatycznie uzyska dostęp do wszystkich powiązanych z nim kont w innych serwisach.

Jest jeszcze inny problem: gdy logujesz się do strony w ten sposób, uzyskuje ona częściowy dostęp do danych konta. Mimo że są to informacje publiczne, nie jest zbyt szczęśliwy przypadek. To jak wchodzenie do sklepu z tablicą w rękach, na której widnieje Twoje imię czy zainteresowania.

Rejestracja w zbyt wielu miejscach

Ile masz kont w internecie? Ilu z nich naprawdę używasz? Czy mają one unikatowe hasła? Co się stanie, gdy z usługi, z której od lat już nie korzystasz, wyciekną dane? Jeśli możesz, usuń konta, z których już nie korzystasz. Są one podatne, ponieważ już ich nie monitorujesz, a zawierają wartościowe informacje, takie jak adres e-mail, numer telefonu, hasło czy inne wrażliwe dane.

Publikowanie bez namysłu

Wszystko, co udostępniasz — na przykład numer telefonu — nigdy nie będzie już prywatne. Internet pamięta wszystko, a usunięcie wybranych informacji może być niemożliwe (Efekt Streisand). Dlatego najpierw zastanów się: czy nie przeszkadza Ci, że te informacje zostaną w internecie i będzie mógł je zobaczyć każdy, wszędzie i zawsze?

Najbardziej niezwykłe w przypadku powyższych punktów jest to, że są one niepozorne. Ludzie często zachowują się automatycznie, nie zastanawiając się nad potencjalnymi konsekwencjami. Mam nadzieję, że po przeczytaniu tego posta z większą uwagą będziesz korzystać z urządzeń i internetu, co przełoży się na większe bezpieczeństwo. Zastanów się, które z powyższych punktów Cię dotyczą. Niech ten post skłoni Cię do zmiany nawyków na takie, które będą grać po Twojej stronie.

Zostań naszym fanem!